Numer 4

STRACHY NA CMENTARZU

Strachy na cmentarzu

Dozorcę cmentarza w pewnej miejsco­wości  niepokoiło od dłuższe­go czasu tajemnicze dzwonienie o półno­cy. Fantazja dozorcy dopatrywała się wtem strachów, czemu się zresztą dziwić nie należy, jeśli się weźmie pod uwagę ponure otoczenie, pośród którego dozorca mieszkał.
Tymczasem okazało się, Że owym „stra­chem” był nietoperz, który siadając na drucie od dzwonka, prowadzącego da mie­szkania dozorcy, napędzał temu ostatnie­mu wiele trwogi.

***

ZŁOTY ZEGAREK W ŻOŁĄDKU NIEDŹWIEDZIA

Wesoły epizod rozegrał się niedawno w Nagybecskerek na Węgrzech. W mieście tym produkowano tresowanego niedźwiedzia. W tłumie widzów znajdowała się dama, przystrojo­na w gruby złoty łańcuch z zegarkiem. Po­nieważ niedźwiedź zwrócił baczną uwagę na błyszczący łańcuszek, przewodnik prosił damy o pożyczenie zegarka celem pokazania nowych sztuk. Niedźwiedź pochwycił podany mu ze­garek, a oglądnąwszy go wśród oznak rado­ści, otworzył pysk i… momentalnie, zanim zdołano mu przeszkodzić, połknął go. Łatwo sobie wyobrazić rozpacz i zmartwie­nie właścicielki zegarka. W końcu zgodzono się jednogłośnie, aby niedźwiedź odbył odpowie­dnią kurację w domu owej damy, dopóki zguba nie wróci do właścicielki. Po trzech dniach ujrzał zegarek znowu światło dzienne, wobec czego przewodnik chciał wraz z niedźwiedziem opuścić przymu­sowe mieszkanie. Tymczasem dama żądała oprócz zegarka także zwrotu kosztów 3-dniowego utrzymania przewodnika i niedźwiedzia. Sprawa oparła się w końcu o sąd, a sędzia przychylił się do żądania damy. Ponieważ przewodnik nie chciał zapłacić żądanej kwoty, skazano go na karę aresztu przez 3 dni, które rzeczywiście odsie­dział w towarzystwie niedźwiedzia.

***

SPRZEDAŻ ŻONY ZA 100 KORON

W jednym z większych interesów szew­skich Wielkiego Krakowa, czeladnik szew­ski B. uprzykrzywszy sobie własną żonę, którą dawno podejrzewał o stosunki mi­łosne ze swoim kolegą, sprzedał ją temu ostatniemu za 100 kor. Po dojściu do skutku transakcji obaj kontrahenci wy­prawili sobie i swoim znajomym sutą libację, w trakcie której były małżonek, wyposażony obecnie w błękitną stokoronówkę, oświadczył uroczyście, iż do żony żadnych pretensji sobie, nie rości.

***

Z  KRONIKI ŻAŁOBNEJ

Z głębokim żalem zawiadamiamy o śmierci zasłużonego obywatela naszej Monarchii, Károly Miklósa. Poniżej zamieszczamy list pożegnalny, napisany przez niego, tuż przed śmiercią.

Preszburg, grudzień 2013

Drodzy Przyjaciele,Kiedy będziecie czytać ten list, mnie już z Wami w mikronacjach nie będzie. Udało mi się napisać tę krótką wiadomość do Was w chwili lepszego samopoczucia, gdyż wiedzieć musicie, iż od pewnego już czasu choruję na nieuleczalny przypadek realiozy. Niestety nie tylko mnie dopadła ta choroba. Ogromnie ubolewam nad tym, że muszę opuścić Was w chwili, gdy epidemia szaleje w całej Monarchii.Chciałem przeprosić także wszystkich, których zawiodłem, a którzy na mnie liczyli. Bardzo żałuję, że silniejsze ode mnie czynniki zewnętrzne pokrzyżowały mi plany.

Na koniec chciałem podziękować Wam Drodzy Przyjaciele za tych kilka lat spędzonych razem. Żywię nadzieję, iż nie okazałem się na tyle irytujący, że nie będziecie mnie dobrze wspominać.

Dziękuję Wam raz jeszcze i żegnajcie.

(-) Károly Miklós

***

KRONIKA SPORTOWA

Tytuł mistrza Austro-Węgier zdobyła Cracovia, zwyciężając w ostatniej kolejce Donau Bundesligi, budapesztański Honved 5 – 0.

Natomiast występująca w rozgrywkach Ligi Królewskiej lwowska Pogoń wywalczyła  w zakończonym właśnie sezonie (19), zaszczytne trzecie miejsce.

W towarzyskim spotkaniu rozegranym w Wiedniu, reprezentacja Austro-Węgier zremisowała z La Palmą 1 -1.

Reklamy